No może nie gigabajty, ale kilkaset megabajtów to wszystko zajęło. Taa wiem wpisu nie było od prehistorii, w sumie to piszę z tego powodu. Czas skończyć pewien okres w życiu, chcę się odciąć od wszystkiego co było, od całej przeszłości. Czytając stare wpisy muszę przyznać że nie miałem za lekko, ale nigdy nie będzie tak żeby nie mogło być gorzej. Zamykam bloga, nie chcę wspominać starych chwil, które nie zawsze były dobre, wiem że w ten sposób nie ucieknę przed wspomnieniami, ale czas na coś nowego, świeżego, nie można ciągle tkwić w tym samym. To ostatni wpis na virtuallife, co nie znaczy że kończę pisać, chcę skupić się na teraźniejszości. Czas stworzyć coś nowego. Trochę to zajmie, ale myślę że jak już skończę będzie lepsze od tego co jest teraz.
W sumie nie mam ochoty zbytnio pisać, ale rano wmówiłem sobie, że w końcu coś tu dodam.
Najpierw o weekendzie, tu był prawdziwy horror… O piątku pisałem wcześniej. Sobota straszna, od rana na kursach, ciężko było wstać tak rano, chociaż pogoda była ładna, zajęcia najpierw teoretyczne, na początku wydawało to się czarną magią, jednak z czasem stawało się to coraz bardziej przyswajalne. Nadciśnienie, podciśnienie, ciśnienie atmosferyczne, manowakuometr i inne super pojęcia w końcu zakminiłem. Po zajęciach teoretycznych przyszedł czas na praktykę. To było stanowczo ciekawsze, nauczyłem się sporo ciekawych rzeczy, na pewno przydadzą się w przyszłości. Po kursach czas do domu, tu szybko obiad i już śmigać przygotowywać sprzęt na osiemnastkę koleżanki. Ledwo co się wyrobiłem, tu też grać całą noc, w sumie to zleciało to szybko, było ciekawie, ale męcząco, po imprezie do domu, chwilę spać i na niedzielną mszę, po tym oczywiście czas na kursy, nieprzytomny po dotarciu na miejsce jakoś ogarnąłem dzięki kawie i pogodzie, było strasznie zimno. Zajęcia tak jak w sobotę, najpierw teoria, potem praktyka, szybko się uwinęliśmy i po południu byłem już w domu. Po południu musiałem posprzątać cały sprzęt i jakoś ogarnąć lekcje, no i w końcu wykończony spać.
Uff jak dobrze że dziś miałem na 9. Dzięki temu jakoś się wyspałem. Rano angielski, tu jak zwykle luz, no ale to niedługo się skończy, bo jak zapowiedziała nauczycielka, gdy zostaniemy najstarszą klasą w szkole, nasza sielanka się skończy, matma to kartkówka, reszta lekcji jakoś minęła, zamiast SOiSKu miałem zajęcia biblioteczne, na drugiej godzinie pisałem konkurs biologiczny, masakra, pytania nie były za ciekawe, w sumie to były z kosmosu, ciekawy jestem jak wyjdzie z punktacją. Dalej to WOS tu też kartkówka, ale wszystko wiedziałem i jakoś tam będzie. Na sam koniec wfy. Tu ciężko bo pogoda nie była za ciekawa, wymęczony wróciłem do domu. W domu obiad, lekcje, komp, telewizja aż do teraz.
Z humorem nie jest najlepiej. Kurcze czuję się jak jakiś czas temu, straszna pustka, znowu czuję się bezradny, bezsilny… Strasznie… Wiedziałem że to znowu mnie dopadnie, jednak szczęście nie jest mi pisane. Nie jest tak łatwo uwierzyć w swoje siły i swoją wartość…
Tyle na dziś. Na koniec piosenka, która mi strasznie wpadła. Dobranoc.
Miałem obawy w czwartek co do tego dnia, myślałem że będzie pechowy, a tu proszę całkiem całkiem pozytywnie. W szkole jakoś zleciało, udało się uniknąć złych ocen, lekcje strasznie się dłużyły, ale w końcu dałem radę dotrzeć do domu. Po szkole komputer, telewizja i wyjazd do pewnej osoby na imprezkę. Było bardzo bardzo fajnie, szkoda tylko że musiałem tak szybko się ulotnić, ponieważ jutro muszę już o 8 być na kursach :/ Mimo to bardzo fajnie spędziłem czas, no i z powodu że kierowałem nie mogłem wypić. Większość osób w ten fakt nie mogła uwierzyć, no ale co zrobić. Jazda samochodem w taka pogodę bardzo przyjemna, trochę mokro i ślisko, ale nie były to najgorsze warunki w jakich jeździłem. Teraz czas spać, jutro wcześnie wstać. Ostatnio małe problemy z zaśnięciem, jest kilka spraw przed snem do przemyślenia.
Co do humoru to w sumie dobry+ . Czuję że pakuję się w to co poprzednio, kurcze to staje się znowu silniejsze ode mnie, nie daję rady już z tym walczyć. Ostatnio strasznie nieciekawie się to skończyło, nie wiem co myśleć o tym, boję się że wpakuję się tak jak poprzednio. Nie chcę znowu cierpieć…
Kurcze, już nie pamiętam ostatniego wpisu. Jakoś nie było okazji do pisania. Wszystko leci tak szybko, brakuje chociaż chwili na napisanie czegokolwiek. Od ostatniego wpisu działo się niewiele, wróciłem do szkoły, w sumie to tylko na 3 dni, ale strasznie wyczerpujące. Tak chciałem wrócić do szkoły, jednak zmieniam zdanie stanowczo. Teraz czas Świąt. Dużo roboty było z przygotowaniem wszystkiego, dziś odwiedziła nas prawie większość rodzinki, jutro też pewnie trochę się zjedzie. Pogoda nie rozpieszcza, wręcz jest beznadziejna.
Jeśli chodzi o humor, to też nie za ciekawie. W sumie to gorzej niż ostatnio. Jest osoba na której cholernie mi zależy, chcę i będę się starać, nie poddam się, nie chcę kolejny raz przeżywać tego co ostatnio. Ostatnio coraz rzadziej rozmawiamy, strasznie się boję że stracę to wszystko co już udało się zdziałać, nie chcę tego stracić… Mam nadzieję że wiosna przyniesie zmiany i uda się wszystko odnowić.
O jaaa, ale dawno tu niczego nie było. Czasu brak na wszystko, ledwo ogarniam, nie ma na nic siły, czasu, normalnie masakryczny czas. Kończą się praktyki, wytrwać ten tydzień do końca, potem jeszcze kilka dni do szkoły i kolejne święta. Mam nadzieję że chociaż wtedy sobie trochę odpocznę. W sumie można powiedzieć że nigdy nie byłem zmęczony pracą, tak nie można było mnie nazwać pracowitym, zawsze lenistwo wygrywało. Może nie jestem aż tak zmęczony z powodu pracy, ale z powodu tego co dzieje się w około. Hah jakaś wiosenna załamka się szykuje. Ostatnio wszystko mnie denerwuje, nic nie wychodzi, mam ogromnego pecha, nie widzę nic pozytywnego w moim życiu, masakra! Jeśli coś złego może się stać, to mi przytrafi się na 100%. Mam nadzieję że ten okres minie bardzo szybko, bo nie mam zamiaru tak tkwić w tym do końca życia. Póki co żyję byle do wieczoru, by zasnąć o niczym nie myśleć, nie myśleć o tym co było, ani o tym co będzie. No właśnie o tym co będzie, w sumie nigdy nie zastanawiałem się nad tym głębiej. Nie mam pojęcia kim będę, zostanę, co chcę robić, totalna pustka… Kurcze trzeba będzie się nad tym konkretnie zastanowić..